W sobotnim meczu klasy A w Kopytowej kibice obejrzeli prawdziwy dreszczowiec. Wisłoka Nowy Żmigród do przerwy prowadziła 3:0, ale ostatecznie zaledwie zremisowała 3:3 z Polonią Kopytowa. To spotkanie na długo pozostanie w pamięci zarówno zawodników, jak i fanów.
Fenomenalna pierwsza połowa w wykonaniu gości
Już pierwsze minuty meczu pokazały, że Wisłoka przyjechała do Kopytowej po komplet punktów. Do przerwy podopieczni trenera z Nowego Żmigrodu zdobyli trzy przepiękne bramki. Najpierw Bartek Klich popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego, dając prowadzenie 0:1. Chwilę później Damian Kostrząb podwyższył na 0:2, trafiając z około 25 metrów – piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Tuż przed przerwą Arek Majka skompletował wynik pierwszej połowy, uderzając z okolic 20 metrów w samo okienko bramki rywali.
Druga połowa i dramatyczna końcówka
Po zmianie stron Wisłoka długo kontrolowała przebieg gry, skutecznie przerywając ataki gospodarzy. Wydawało się, że trzy bramki przewagi są bezpieczne, ale wszystko zmieniło się w ostatnich piętnastu minutach. Od 75. minuty Polonia zaczęła odrabiać straty – najpierw trafiła po rzucie wolnym, a następnie dwukrotnie wykorzystała stałe fragmenty gry, doprowadzając do wyrównania. W efekcie mecz zakończył się wynikiem 3:3, co dla gości jest ogromnym niedosytem, ale też cennym punktem zdobytym na trudnym terenie.
„Zwycięstwo było naprawdę blisko, ale zdobywamy punkt na bardzo trudnym terenie, więc go szanujemy i patrzymy już przed siebie” – podsumowali spotkanie przedstawiciele klubu.
Podsumowanie
Remis w Kopytowej pokazuje, jak ważna w piłce nożnej jest koncentracja do końca. Wisłoka Nowy Żmigród z pewnością wyciągnie wnioski z tej lekcji i w kolejnych meczach będzie chciała utrzymać korzystny wynik do ostatniego gwizdka. Kibice z Nowego Żmigrodu mogą być dumni z postawy swojej drużyny, która walczyła do końca.
Źródło: KS Wisłoka Nowy Żmigród
Fot. facebook.com

