Codzienność OSP: braki kadrowe, szkolenia w godzinach pracy i rosnące wymagania

Codzienność OSP: braki kadrowe, szkolenia w godzinach pracy i rosnące wymagania
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

Ochotnicze Straże Pożarne od dziesięcioleci stanowią fundament bezpieczeństwa lokalnych wspólnot. Druhowie jako pierwsi docierają na miejsce zdarzeń, zanim przybędą służby zawodowe. Z zewnątrz ich praca wygląda imponująco – syrena, błyskające światła, wyjazd do akcji. Codzienność wielu jednostek, zwłaszcza w niewielkich miejscowościach, jest jednak znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.

Największy problem? Brakuje ludzi

Kluczowym wyzwaniem jest niedobór druhów gotowych do wyjazdów. Nie chodzi wyłącznie o brak nowych ochotników – coraz trudniej skompletować pełną obsadę w ciągu dnia. Młodzi mieszkańcy emigrują do większych miast lub za granicę, zmieniając styl życia. Ci, którzy pozostają, pracują zawodowo, często poza rodzinną miejscowością, w systemach uniemożliwiających natychmiastowe opuszczenie stanowiska.

Skutek jest przewrotny: jednostka istnieje formalnie, sprzęt jest sprawny, wozy gotowe do drogi, ale gdy w środku dnia rozbrzmiewa alarm, rozpoczyna się nerwowe sprawdzanie, czy uda się zebrać wystarczającą liczbę osób. Dla wielu OSP to codzienność, o której rzadko mówi się publicznie.

BYDReklama

Pracodawca a wezwanie do akcji

Powracającym tematem jest zwalnianie z pracy na czas alarmu. Przepisy teoretycznie są jednoznaczne – pracodawca powinien umożliwić strażakowi OSP udział w działaniach ratowniczych. Rzeczywistość bywa jednak różna. W sektorze prywatnym wielu pracodawców patrzy na takie sytuacje nieprzychylnie. Znajdą się tacy, którzy rozumieją i wspierają, ale zdarzają się przypadki nacisków, niechęci, a nawet realnych problemów zawodowych po kolejnych wyjazdach. Ochotnik staje wówczas przed dylematem: ratować czy ryzykować konflikt w pracy, a niekiedy nawet jej utratę. Nie każdy ma komfort stabilnego zatrudnienia czy wyrozumiałego przełożonego, a alarmu nie da się zaplanować z wyprzedzeniem.

Szkolenia odbywają się w godzinach pracy

Podnoszenie kwalifikacji jest niezbędne – co do tego nie ma wątpliwości. Problem polega na tym, że kursy coraz częściej organizowane są w tygodniu, w godzinach pracy. Dla wielu druhów oznacza to konieczność wykorzystania urlopu. Jeśli chcesz się rozwijać i być bardziej przydatny w jednostce, musisz brać wolne. Urlop wypoczynkowy zamiast odpoczynku przeznaczasz na salę wykładową lub plac ćwiczeń. Nie każdy może sobie na to pozwolić, nie każdy chce wybierać między rodziną a szkoleniem. W efekcie część osób rezygnuje z kursów nie z braku chęci, lecz z braku możliwości.

Zakres zadań rośnie z każdym rokiem

Warto głośno powiedzieć o jeszcze jednej kwestii: zakres zadań realizowanych przez OSP systematycznie się poszerza. Dawniej były to głównie pożary i proste miejscowe zagrożenia. Dziś dochodzą wypadki drogowe, ratownictwo techniczne i medyczne, poszukiwania, zabezpieczenia imprez, działania podczas nawałnic, powodzi, wichur czy długotrwałych akcji kryzysowych. Wraz z tym rosną wymagania: więcej szkoleń, więcej specjalizacji, więcej dyspozycyjności i odpowiedzialności. Ochotnik ma być coraz bardziej „zawodowy” – dostępny, wyszkolony, przygotowany sprzętowo i psychicznie. Tylko że nadal pozostaje ochotnikiem, który ma pracę, rodzinę i życie poza remizą.

Oczekiwanie na docenienie

Coraz częściej pojawiają się głosy, że przy tak dużym zaangażowaniu strażacy OSP oczekują w zamian choć symbolicznych przywilejów – zniżek, kart rabatowych czy realnego wsparcia w codziennym życiu. Nie chodzi o pieniądze ani „zapłatę za ratowanie”, ale o docenienie czasu, zdrowia i gotowości oddawanych społeczności. Dla wielu druhów takie rozwiązania mogłyby być impulsem do pozostania w OSP albo zachętą dla nowych osób. Sama satysfakcja, choć ogromna, nie zawsze wystarcza, gdy obowiązków przybywa, a realnych ułatwień wciąż brakuje. Ochotnicza Straż Pożarna wykonuje dziś zadania o tej samej wadze i ryzyku co służby zawodowe.

To nie narzekanie – to rzeczywistość

Powyższe słowa nie mają być narzekaniem. To próba pokazania, z czym na co dzień mierzą się ochotnicy w całym kraju. OSP to nie tylko mundur i wyjazd na sygnale, ale też kompromisy, wyrzeczenia i decyzje, których nikt nie widzi. Mimo tych problemów druhowie pozostają gotowi. Wstają w nocy, biegną do remizy, zakładają nomex i robią swoje. Jeśli chcemy, żeby OSP przetrwały kolejne lata – szczególnie w małych miejscowościach – o tych problemach trzeba mówić głośno i szukać rozwiązań. Razem.

Źródło: Gmina Skołyszyn 112

Fot. facebook.com

ASO ENERGY PROReklama
Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →